- Ch*lera... - wyrzuciłam zdenerwowana. Bardziej przejmowałam się tym, że pójdę siedzieć. Musiałam coś zrobić, zanim nieznajomy wykrwawi się na śmierć. Czym prędzej za pomocą magii usunęłam krew z wideł i wyleczyłam ranę Aksela. - Wystraszyłeś mnie. - zmrużyłam oczy, ciężko oddychając. Another Chance, zaciekawiona co dzieje się na zewnątrz, wytknęła głowę znad boksu i przyglądała się nam badawczo. Jedyne co zostało po ranie na brzuchu chłopaka to duża plama krwi.
- Bardzo mi przykro, ale tego nie usunę. - wymruczałam i wróciłam do boksu klaczy, wracając do jej czyszczenia.
Aksel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz