Poruszyłam ręką, wtedy jedna z osób zaczęła gdakać i chodzić jak kura, eksponując przy tym swoje "skrzydła". Zaśmiałam się pod nosem widząc, jaki wokół powstał harmider.
- Ja też. - odparłam zdając sobie sprawę, że Aksel przed chwilą coś do mnie mówił.
Rozejrzałam się naokoło, nigdzie w pobliżu nie było żywej duszy. No, może oprócz czarnego kota, który właśnie przymilał się do mnie pomrukując cicho.
Wzięłam go na ręce i położyłam sobie na kolanach. Ten zaczął jeszcze głośnej mruczeć, ułożył się w kłębek i po chwili zasnął. Bardzo lubiłam koty.
- Ja już pójdę - powiedziałam, zeskakując z maski samochodu. Nagle chłopak zatrzymał mnie.
Aksel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz